Restauracja zakotwiczona w Gdańsku. Odwiedzamy Dancing Anchor w PURO Hotel

mousse odwiedza Dancing Anchor
Sieć hoteli PURO przyzwyczaiła nas już do doskonałego designu. Zarówno wnętrza pokoi i apartamentów, jak również hotelowe lobby i restauracje zawsze zachwycają dopracowanym, bardzo spójnym stylem. Co istotne, każdy z hoteli PURO nawiązuje swoją architekturą do miasta, w którym jest zlokalizowany. Dzięki temu mamy szansę podziwiać projekty będące współczesną interpretacją tego, co dobrze znamy z ulic naszych miejscowości. Dzisiaj opowiemy Wam o gdańskim PURO, który niedawno został nam przedstawiony w zupełnie nowej odsłonie.

Rozbudowa PURO Hotel Gdańsk

Osobiście zdążyłam się już zakochać we wnętrzach trójmiejskiej filii, którą otwarto w 2015 roku przy ulicy Stągiewnej w Gdańsku. Stało się to podczas Restaurant Week ubiegłej jesieni, kiedy odwiedzałam restaurację Ink (tutaj mogę przywołać recenzję opublikowaną na moim prywatnym blogu). To wtedy dowiedziałam się o planowanej rozbudowie hotelu, a uprzejma pani kelnerka, która zabrała nas na krótki tour po obiekcie, sama przyznała, że nie może się doczekać otwarcia. „To będzie COŚ!” – mówiła. Jej entuzjazm zapadł mi w pamięć i ilekroć byłam w okolicy, starałam się rzucić okiem na postępy w budowie. I powiem Wam, że z każdym kolejnym ukończonym piętrem moja ekscytacja wzmagała na sile. Zastanawiałam się, czym tym razem zaskoczą nas projektanci? Jakie będzie to nowe PURO?

Gdy tylko dowiedziałyśmy się, że rozbudowa hotelu jest już ukończona, postanowiłyśmy odwiedzić najbardziej reprezentacyjną jego część, czyli nową hotelową restaurację, Dancing Anchor. Zabieramy Was dzisiaj w wysoce wysmakowane wnętrze, które najlepiej odkrywać kawałek po kawałku, delektując się każdym jego kęsem. Obejrzyjcie zdjęcia i poznajcie kulisy powstawania tej wyjątkowej przestrzeni.

W pierwszej chwili, gdy znalazłyśmy się już w środku Dancing Anchor, dosłownie oniemiałam na widok wnętrza restauracji. Nie wiedziałam, czemu przyjrzeć się najpierw. Gdzie nie sięgał mój wzrok, wszędzie widziałam coś niezwykłego – począwszy od zastosowanych materiałów (łączenie miękkich tkanin, różnych gatunków drewna, metalu, szkła, sznurów…), przez konkretne modele mebli (wśród nich perełki marek takich, jak Vitra, Kettal czy Gubi), zestawy kolorystyczne, kończąc na interesującej kolekcji sztuki zdobiącej ściany. Projektanci ze studia projektowego DeSallesFlint zadbali o to, aby odwiedzający Dancing Anchor zawsze mieli na co popatrzeć i czym się zachwycić.

Trzy strefy

Restaurację optycznie podzielono na kilka stref. Na prawo od wejścia panuje bardziej klubowy charakter, a to za sprawą imponujących rozmiarów baru, zdobiącego tę ścianę lokalu. Środkowa część Dancing Anchor została zdecydowanie zdominowana przez unikatowy żyrandol. Szklane klosze zawieszone na grubym sznurze, swoim kształtem i kolorem światła przywodzą na myśl najsłynniejszy gdański skarb, czyli bursztyn. Ciepło bijące od lamp sprawia, że wnętrze Dancing Anchor staje się znacznie przytulniejsze. Ciekawym zabiegiem jest również wyraźnie otwarcie kuchni, umożliwiające gościom obserwowanie kucharzy przy pracy. Środek restauracji to również miejsce doskonałe dla większych grup – pod kapitalnym żyrandolem rozpościera się długi stół, który bez trudu pomieści kilkanaście osób. Natomiast lewa strefa restauracji wyróżnia się przede wszystkim dekoracyjnymi kasetonami ściennymi, które dodatkowo ozdobiono małymi panelami z zaśniedziałych luster. Również w tej części lokalu podziwiać możemy interesujący zbiór obrazów, grafik i zdjęć, z których część została stworzona przez młodych artystów z Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku.

Królestwo detali

Ilość różnych akcentów we wnętrzu Dancing Anchor jest naprawdę imponująca. Większość krzeseł i kanap wykonano ze skóry, ale nie zabrakło tapicerowanych, wzorzystych foteli. Gdzieniegdzie dopatrzeć się można złotych okuć, a część stołów opiera się na solidnych, metalowych nogach w kolorze brązu. Część ścian wykończono ciemnym klinkierem o różnych odcieniach, inne pokryto wspomnianymi już wcześniej kasetonami, jeszcze inne ozdobione są metalicznymi panelami o nieco rudawym odcieniu. We wnętrzu odnaleźć można również miękkie tkaniny, które zawieszono w kilku miejscach i elegancko związano grubą jutową liną. Ich obecność sprawia, że pomimo przestronności lokalu, goście mają zapewnioną bardziej kameralną atmosferę.

Gdańsk na nowo

Sami widzicie, że w tym wnętrzu naprawdę dużo się dzieje i muszę przyznać, że po dłuższym czasie spędzonym w Dancing Anchor poczułam się nieco przytłoczona tym bogactwem. Jednak gdy dziś oglądam zdjęcia i przyglądam się wszystkiemu na nowo, dochodzę do wniosku, że to jedna z najpiękniejszych (jeśli nie NAJpiękniejsza) restauracji w naszym mieście. Nie sposób nie docenić nowatorskiego sposobu odzwierciedlenia klimatu miasta w tym lokalu: w końcu zastosowane materiały i dekoracje w mniej lub bardziej wyraźny sposób nawiązują do klimatu Gdańska i jego architektury. Bursztynowy żyrandol, jutowe liny, rdzawe akcenty, okucia mebli, a także miękkie tkaniny – wszystko to koresponduje tak z historią najbliższego sąsiedztwa hotelu PURO (tj. Wyspą Spichrzów), jak i legendarną stocznią czy portową przeszłością miasta.

Projektanci Dancing Anchor zaczerpnęli wszystko, co najpiękniejsze w Gdańsku i zreinterpretowali to w absolutnie wyjątkowy sposób. Dzięki nim możemy dziś spędzać czas we wnętrzu, które pomimo całej swojej nowoczesności, jest zakotwiczone w klimacie miasta jak żaden inny lokal. Polecam Wam odwiedzić restaurację i przekonać się o tym osobiście.

Restauracja Dancing Anchor, ul. Stągiewna 26, 80-750 Gdańsk

Zdjęcia: Hania (kroniki.studio) i Dagmara

Retusz zdjęć: Hania

ZapiszZapisz

ZapiszZapiszZapiszZapisz

ZapiszZapiszZapiszZapiszZapiszZapiszZapiszZapiszZapiszZapiszZapiszZapisz

ZapiszZapisz