Wielki Gatsby w małym bistro. Odwiedzamy Fedde w Gdyni

Fedde to restauracja mieszcząca się w budynku należącym do kompleksu Baltiq Plaza, w samym centrum Gdyni, przy ul. Świętojańskiej. Z okien lokalu rozpościera się widok na rozległy dziedziniec, który latem pełen jest ucztujących gości. Ich gwar niesie się po całej okolicy, dzięki czemu nietrudno jest trafić w to miejsce. Ja miałam okazję odwiedzić Fedde późną jesienią, kiedy okolica zdążyła już przycichnąć po udanym sezonie.

Uszanowanie modernizmu

Zanim udałam się na sesję, postanowiłam przeczytać o projekcie wnętrza, które miałam wkrótce fotografować. Z publikacji w sieci dowiedziałam się, że jego autorami są dobrze znani Maciej Ryniewicz i Rafał Kaletowski, którzy odpowiadają za aranżacje przynajmniej kilku innych gdyńskich lokali gastronomicznych (Maciej Ryniewicz zaprojektował m.in. pizzerię Serio, o której opowiadałyśmy Wam we wcześniejszych tekstach). Głównymi założeniami projektantów było uhonorowanie modernizmu, z którego słynie oryginalna architektura miasta Gdyni. Inspirację stylem widać m.in. w posadzce z lastryko czy zastosowaniu prostych w formie, ale bardzo „soczystych” detali, a także szlachetnych materiałach, takich jak drewno, marmur czy mosiądz. Całość prezentuje się bardzo elegancko. Przyjrzyjmy się bliżej charakterystycznym elementom aranżacji Fedde.

Jedno bistro, dwie strefy

W restauracji, pomimo niewielkiego metrażu, udało się wydzielić dwie strefy, które delikatnie różnią się klimatem, ale dzięki użyciu tych samych krzeseł i detali, świetnie się ze sobą dogadują. Wchodząc do środa, w pierwszej chwili w oczy rzuca się lewa ściana lokalu: przez całą jej długość ciągnie się linia luster, co rusz przerwana dekoracyjnymi lampami. Poniżej ustawiono długą kanapę, z eleganckim obiciem w kolorze zadymionego niebieskiego, a przy niej rząd marmurowych stolików. Wisienką na torcie są obfite, zwisające rośliny, których zieleń wnosi dodatkowy, ciekawy akcent kolorystyczny do aranżacji.

Patrząc w prawo widzimy przepiękny bar o krągłym kształcie, obłożony drewnem i wykończony marmurowym blatem. W tym miejscu na gości czeka cała gama lokalnie przyrządzonych nalewek, podobno tutejszy przysmak. Vis a vis baru znajduje się dalsza część stolików. Wzdłuż okna ciągnie się wąski blat, który dla przekory powieszono na wysokości typowego stolika – jest to zatem ciekawa odmiana od tego, co zwykło widywać się w restauracjach (w końcu zazwyczaj blaty pod oknami montuje się wyżej, tak, że siedzieć trzeba na barowych hokerach).

Ważnym elementem tej części bistro jest również słup, który do pewnej wysokości obłożono tym samym drewnem, co bar, oraz charakterystycznymi białymi płytkami. Zamontowano tutaj również okrągły, mosiężny wieszak, który ciągnie się przez cały obwód, gwarantując sporo miejsca na okrycia wierzchnie gości.

Kuchenne peep show

Aby dostać się do drugiej części lokalu, należy wspiąć się na niewysokie schodki i minąć przepiękny drewniany barek. W tej strefie główną rolę gra czarna mozaika, którą wyłożono ściany, oraz ogromne okno wewnętrzne, dzięki któremu możemy podglądać szefów kuchni przy pracy. Tutaj znacznie większą rolę niż w pozostałej części lokalu, odgrywa przepiękna lastrykowa posadzka.Pomieszczenie, chociaż w zasadzie nie jest całkowicie odgrodzone od reszty restauracji, zdaje się być bardziej zamknięte, a przez to daje odwiedzającym więcej prywatności.

Oświetlenie i kolory

Niewątpliwie to lampy spajają całą aranżację, powtarzając się w kilku miejscach restauracji. Są to modele składające się z pojedynczego klosza, przepasanego mosiężną listwą, zaś w centralnej części lokalu możemy podziwiać absolutnie zjawiskowy żyrandol. Wszystkie lampy wykonano z tych samych materiałów. Wspólne dla całego lokalu są również kolory – przytłumiony, delikatny fiolet i niebieski (widoczne w tekstyliach), intensywny błękit (zauważalny m.in. na suficie), czerń oraz chłodne beże, obecne na obiciu krzeseł. Uzupełnieniem palety jest szarość surowego betonu, który dostrzec można m.in. w zabudowie baru oraz na ścianie, gdzie stanowi tło dla dużych rozmiarów mosiężnej instalacji.

Wielki Gatsby w Gdyni

Być może za sprawą klimatu Gdyni sprzed lat, a może z powodu zastosowanych materiałów i dekoracyjności aranżacji, Fedde kojarzy mi się z latami 20 i Wielkim Gatsbym. Oczami wyobraźni widzę tutaj eleganckie panie, ubrane w najlepsze stroje vintage, oraz dżentelmenów w stylizowanych garniturach. Leje się szampana, pali cygara i macha wachlarzami z piór. Z pewnością nie tak wyglądają typowi klienci bistro Fedde (w końcu to jeden z najmodniejszych trójmiejskich lokali), ale myślę, że taka fantazja pasuje do tego wnętrza – niewątpliwie mieli ją projektanci i to dzięki niej możemy dzisiaj ucztować w tak zjawiskowej przestrzeni.