Odwiedzamy pierwszy Gdański Targ Roślinny

Odwiedzamy Gdański Targ Roślinny
Miłość do roślin u niektórych jest zjawiskiem wrodzonym, u innych – nabytym. A może po prostu początkowo ukrytym? We wcześniejszych latach mojego życia raczej stroniłam od robótek ogrodowych, a zieloność w moim pokoju ograniczała się do kilku kaktusów, a nawet te po czasie przegrały z brakiem mojej troski. Jednak odkąd opuściłam rodzinny dom i sama odpowiadam za swoje wnętrza, zamiłowanie do roślin wezbrało na sile, począwszy od zazieleniania parapetów w mieszkaniu, kończąc na bujnie ukwieconym balkonie. Gdy usłyszałam o tym, że tego lata w Gdańsku odbędzie się Targ Roślinny, od razu wiedziałam, że nie może nas na nim zabraknąć!

Magia miejsca

Gdański Targ Roślinny odbywał się w minioną niedzielę, 13 sierpnia, na terenie Królewskiej Fabryki Karabinów mieszczącej się przy ulicy Łąkowej. Klimat Dolnego Miasta zdecydowanie ubogacił całe wydarzenie, tak samo jak otoczenie niszczejących hal, które od kilku lat są stopniowo adaptowane przez różne firmy (m. in. grupę TABANDA czy Szajewski.com, studio fotografii). W tym roku to wyjątkowe miejsce urozmaiciło również Podwórko, czyli inicjatywa gastronomiczno-kulturalna, która schowała się na tyłach KFK. Od czerwca co weekend zjeżdżają się tutaj foodtrucki, muzycy i inni wystawcy, zamieniając surową, industrialną przestrzeń w tętniący życiem nowy ośrodek spotkań Gdańszczan.

Dużo dobrego

No dobra, ale wróćmy jednak do tematu targu roślin! W ramach targu zaplanowano różnego typu atrakcje towarzyszące: poza ukwieconymi stoiskami, na miejscu można było dokonać zakupu naturalnych kosmetyków, ceramiki i doniczek, książek związanych z ogrodnictwem i uprawą, a także wziąć udział w warsztatach plecenia wianków czy posłuchać wykładu o miejskich ogrodach. Organizatorzy zadbali więc o to, aby Gdański Targ Roślinny nie był jedynie miejscem handlu, ale przede wszystkim miejscem spotkań i ogromnym źródłem inspiracji, dla każdego.

Ale żeby nie było zbyt kolorowo…

Przyznam szczerze (i myślę, że w tej opinii nie będę odosobniona), że w kwestii liczby stoisk czuję pewien niedosyt – tak naprawdę rośliny można było kupić na pojedynczych stanowiskach, a nastawiałam się na znacznie bogatszą ofertę. Ale nie zniechęcam się i myślę, że wszystko jeszcze przed nami. Sądząc po zainteresowaniu pierwszą edycją, organizatorzy mogą już planować następny targ. Chętnych nie powinno zabraknąć, a jeśli jeszcze dojdzie kilku wystawców, popularność tej imprezy tylko się zwiększy. Tego sobie i wszystkim Gdańszczanom szczerze życzę.

Tacy fajni ludzie!

Zdecydowanie największą atrakcją była możliwość porozmawiania z ludźmi, których prawdziwą pasją są rośliny. I to nie tylko w tej najbardziej oczywistej formie, jak np. florystyka czy domowe uprawy. Z przyjemnością rozmawiałyśmy z Martą i Bartkiem, którzy sami produkują naturalne kosmetyki Jan Barba czy z Julią z JOULE, która również zajmuje się roślinnymi specyfikami pielęgnacyjnymi. Pod tym względem Gdański Targ Roślinny nie zawiódł – chociaż była to dopiero pierwsza edycja, wszyscy zdali się czuć swobodnie, chętnie nawiązywali kontakt z innymi wystawcami i odwiedzającymi. Było gwarnie, ciepło i wesoło, czyli dokładnie tak, jak powinno być na prawdziwym targu.

Poza tym, nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że Gdański Targ Roślinny sprowadził do siebie nie tylko pasjonatów roślin, ale przede wszystkim mieszkańców miasta, którzy chętnie korzystają z dowolnej okazji, aby spędzić czas ciekawie. Najlepiej w otoczeniu interesującej architektury, przy muzyczce i dobrej szamie. A tego wszystkiego nie zabrakło w niedzielę w KFK.

OBEJRZYJ VLOGA!

Nie bądź wiśnia – subskrybuj nasz kanał! ☺️

Na zdjęciach i w filmie możecie podziwiać małe cuda m. in. od: NagietkiPatykiAlexa Flowers and DecorationsJan BarbaJOULEFlora MuzykaRoślinne PoradyMy Mug Company

Zdjęcia: Hania i Dagmara

Retusz zdjęć: Hania

Montaż filmu: Hania (przy wsparciu wróżki chrzestnej mousse, czyli Welldonegan)