Rozmowy o kawie, gratach i Gdyni. Odwiedzamy kawiarnię speciality Tłok

Tłok w Gdyni pojawił się nagle, wczesną jesienią 2016 roku. Chociaż mieszkam w Gdańsku i w Gdyni bywam tylko kilka razy w miesiącu, o otwarciu nowej kawiarni dowiedziałam się momentalnie. Co rusz któryś ze znajomych meldował się w tym miejscu na jednym z portali społecznościowych. Byłam zaintrygowana: nazwa urzekła mnie od pierwszej chwili, a z każdym kolejnym zdjęciem dowiadywałam się więcej o wnętrzu i ogólnym klimacie panującym w lokalu. Szybko umieściłam kawiarnię na liście miejsc, które pilnie chcę odwiedzić, ale jakoś nie było mi po drodze na ulicę Wybickiego 3. Gdy wraz z Dagmarą podjęłyśmy decyzję o uruchomieniu mousse, Tłok był pierwszym celem, jaki wspólnie obrałyśmy.

Dzisiaj zabieramy Was właśnie w to miejsce – do niewielkiego lokalu stworzonego przez ludzi o wielkich sercach do kawy i polskiego designu. Z Klaudią i Michałem, właścicielami Tłoku, rozmawiałyśmy o wnętrzach ich kawiarni, marzeniach i planach jej rozwoju oraz o mieście, które wybrali jako swoją domenę – Gdyni. Zachęcamy do przeczytania pełnego wywiadu oraz do zajrzenia na nasz kanał na YouTube, gdzie w filmowym skrócie oprowadzamy Was po unikatowych przestrzeniach Tłoku.

Skąd pomysł na założenie kawiarni?

Skupiamy się na byciu kawiarnią speciality, czyli mamy ziarna o najwyższych notach w punktacji SCA. Pomysł narodził się w głowie Michała już w liceum, choć pierwotnie miała to być kawiarnia połączona ze sklepem z winylami. Przyszedł odpowiedni czas w życiu na otwarcie lokalu, więc trzeba było w końcu zrealizować stary plan. Tłok po niecałych dwóch latach został przeniesiony z Poznania do Gdyni.

Macie za sobą dwa początki, jeden w Poznaniu, drugi w Gdyni. Dlaczego dwa i dlaczego ten drugi w Gdyni?

Nasze drogi skrzyżowały się w Poznaniu. Zanim się poznaliśmy, Tłok istniał już rok, ale powoli rozglądaliśmy się za większym lokalem. Klaudia jest z Gdyni, więc opcje były dwie: albo szukamy nowego miejsca w Poznaniu, albo jedziemy do Gdyni. Wybraliśmy to drugie wyjście, bliskość morza i świeże powietrze nas przekonały. Dodatkowym plusem tej decyzji był brak podobnej kawiarni w Gdyni. Podczas wycieczek do rodzinnego miasta w trakcie studiów Klaudia zauważyła, że brakuje tam tego typu miejsca, tymczasem Poznań miał ich już kilka. Pomimo bliskości do morza, w tamtym czasie „trzecia fala kawy” nie zdążyła jeszcze zalać Trójmiasta.

Poznań czy Gdynia? Gdzie jest Wam lepiej?

W Poznaniu zostawiliśmy najlepszy okres swojego życia i dobrych znajomych. Mimo wszystko, czasem reset jest potrzebny. Kochamy Poznań i kojarzy nam się z tym, co najlepsze, ale Gdynia jest cudownym miastem i żyje się tu bardzo przyjemnie. Wierzymy, że czeka nas tutaj wiele wspaniałych chwil.

Klikajcie w strzałki powyżej, aby przeglądać pełne galerie!

Nam nazwa Tłok kojarzy się co najmniej z dwiema rzeczami: tłok jako część mechaniczna i tłok jako zbiorowisko ludzi. Skąd pomysł na nazwę i jakie są jej podstawy?

Wymyślenie odpowiedniej nazwy to zmora każdego, kto rusza z własną gastronomią czy inną firmą. Pomysłów było wiele. Poznański Tłok miał 18 m2, wystarczyło więc tylko kilka osób i już był „tłok”. W tamtym miejscu nietrudno było podjąć rozmowę, poznać super ludzi, uzupełnić deficyt bliskości. Wydawałoby się, że w gdyńskim lokalu będzie nam trudniej urzeczywistnić znaczenie nazwy Tłok, ale i tutaj momentalnie kawiarnia się wypełnia po brzegi. Łatwo nawiązać nowe znajomości.

Jak powstawało wnętrze Waszego lokalu? Czy korzystaliście z pomocy architekta?

Wnętrze Tłoku to nasz pomysł. Uwielbiamy graty z lat 50. i 60. Zbieramy nawet takie rzeczy, które nie są nam potrzebne i często coś wymieniamy. Nałogowo śledzimy okazje i zdarza nam się odwiedzać bardzo dziwne miejsca, aby odebrać upolowane przedmioty.

Oczywiście stare meble i dekoracje zazwyczaj wymagają renowacji, a tego nauczyliśmy się sami, metodą prób i błędów. Roślinność, która wypełnia to wnętrze, jest naszą najnowszą miłością. Te wszystkie elementy składają się na klimat Tłoku. Dużym wyróżnieniem była dla nas nominacja w konkursie organizowanym przez Gdynia Design Days na najlepiej zaprojektowane wnętrze komercyjne w Gdyni.

Co było Waszą inspiracją przy planowaniu wnętrza? Czy mieliście w głowach jakieś konkretne projekty, widziane gdzieś na żywo lub w sieci?

Każdy czymś się inspiruje, z nami nie było inaczej. Staramy się odwiedzać wiele miejsc, w tych poszukiwaniach na pewno pomocny jest Instagram i liczne blogi. To wszystko miesza się z własnymi pomysłami i na koniec wynika z tego coś nowego, coś, naszym zdaniem, całkiem fajnego. Wiemy, co chcemy osiągnąć w efekcie finalnym, ale zrealizowanie tych wizji nie zawsze przychodzi łatwo.

Czy Gdynia jako miasto z bardzo ciekawą historią i od lat kojarzone z postępem i rozwojem, było również Waszą inspiracją? Czy w Waszym lokalu można się doszukać nawiązań do historii i kultury miasta?

Gdynia zdecydowanie nas inspiruje! Wnętrze naszego lokalu można powiązać z hasłem „modernizm”, niekoniecznie widać w nim nawiązania do samej Gdyni. Na pewno przyczyniamy się do animacji gdyńskiej kultury. Organizujemy w kawiarni wystawy najlepszych polskich grafików (i nie tylko), projekcje filmowe, małe wydarzenia muzyczne. Cały czas planujemy nowe wydarzenia, których w mieście brakuje, a osób związanych z kulturą, chętnych do działania jest naprawdę sporo.

Smuci nas to, że tak wiele perełek gdyńskiego modernizmu bezpowrotnie ginie. W mieście jest nadal wiele budynków, które należałoby odratować, tymczasem błędne decyzje lub opieszałość podmiotów decyzyjnych powodują, że te unikatowe obiekty cierpią.

Wchodząc do Tłoku, po prawej stronie mijamy ścianę z fotografiami. Czy każdy może sobie u Was zrobić zdjęcie i przykleić je na ścianę czy to tak zwana „ściana sław”? Będzie ich więcej?

Zdjęcia na ścianie związane są z historią poznańskiego Tłoku, to po prostu dobra pamiątka z tamtego okresu. Michał był wtedy booking menadżerem w jednym z poznańskich miejsc i często stawał za gramofonami obok różnych muzyków i dj-ów. Od czasu do czasu robił im pamiątkowe zdjęcia. Dziś wielu z nich to nasi znajomi. Historia Tłoku mocno związana jest z muzyką.

Jaka historia związana z Tłokiem szczególnie zapadła Wam w pamięć? Przytoczycie chociaż jedną, najzabawniejszą? 

Historia może mniej zabawna, ale ważna i taka, którą zapamiętaliśmy chyba najlepiej, to nasz początek w Gdyni. Zanim otworzyliśmy Tłok, jaki jest znany w obecnej postaci, wynajmowaliśmy zupełnie inną przestrzeń. Gdy po wyjeździe z Poznania znaleźliśmy się na miejscu, ze wszystkimi naszymi bagażami, przeżyliśmy bardzo niemiłe zaskoczenie. Okazało się, że lokal miejski, który wynajęliśmy, posiadał istotne wady fizyczne, o których nie wiedzieliśmy. Całkowicie uniemożliwiały one korzystanie z tego miejsca w celu, w jakim je wydzierżawiliśmy. Sytuacja była naprawdę trudna i prawie zrezygnowaliśmy z naszych kawiarnianych planów. Przypuszczamy, że z odratowaniem tamtego lokalu borykalibyśmy się chyba do tej pory. Na szczęście dostaliśmy informację o dostępności innego lokalu – tego przy ulicy Wybickiego 3, gdzie Tłok znajduje się dzisiaj. Decyzja o zmianie adresu była bardzo szybka: lepsza lokalizacja i większa przestrzeń od razu nas przekonały. Wypowiedzieliśmy umowę i zrezygnowaliśmy z pierwszego lokalu. To był niezwykle stresujący, ale słuszna wybór. W obecnym miejscu czujemy się naprawdę dobrze. Ciekawostką jest, że pierwotny lokal nadal stoi pusty i czeka na pechowego najemcę…

W Tłoku urządzacie wernisaże i wystawy. Wykorzystujecie prywatne znajomości i namawiacie na wystawienie prac czy ludzie sami się do Was zgłaszają?

Sporo osób zgłasza się do nas samych, jednak staramy się trzymać tego, co lubimy i co jest w naszym guście. Niekoniecznie są to nasi znajomi, choć część z nich znamy osobiście. My organizujemy przestrzeń, a artyści chętnie się u nas wystawiają.

Swoje prace zaprezentowali u nas m.in. Michał Loba, Edgar Bąk, Fajne Chłopaki, Jacek Rudzki czy Sofia Estrada-Osmycka. Mamy zaplanowanych kilka kolejnych wydarzeń, w tym wystawę neonów. Ta ostatnia będzie połączona z premierą neonu Tłoku.

Niewiele tu miejsca, ale wiemy, że w Tłoku odbywają się też seanse filmowe. Jak to organizujecie? Będzie ich więcej?

Kolejne projekcje filmowe są już zaplanowane. Współpracujemy między innymi z poznańskim festiwalem Short Waves. Przestrzeń Tłoku zmienia się i podczas pokazów wygląda zupełnie inaczej. Spokojnie mieści się w niej do 25 osób i na takiej liczbie chcemy poprzestać. Seanse mają być czymś wyjątkowym i mieć kameralny charakter.

Oferujecie kawę, herbatę, piwo i własne wypieki. Amatorów ciast na pewno nie brakuje, bo słyszałyśmy, że pieczecie je sami, czy to prawda?

Tak, Klaudia piecze wszystko sama. Nie narzekamy na zainteresowanie słodkościami. U nas pieczenie bierze się z pasji, Klaudia ma zamiłowanie do gotowania i na słodko, i na słono. Oczywiście po otwarciu kawiarni musiała przestawić się z pieczenia dla kilku osób na pieczenie dla dużej liczby osób. Ma mnóstwo pomysłów i cały czas szuka nowych połączeń smakowych. Podstawą słodkości w Tłoku są wysokiej jakości składniki, a reszta to wyczucie, czas i praca. Starania Klaudii nie idą jednak na marne, bo „uzależnionych” stale przybywa!

Widać, że macie dużo pomysłów na to, jak rozwijać Tłok. Czy możemy się spodziewać w najbliższym czasie jakiś zmian, niespodzianek? A może planujecie drugi Tłok? Nie ukrywamy, że z chęcią wypiłybyśmy te pyszne kawy i herbaty w Gdańsku.

Chyba każdy organizowany przez nas wernisaż jest sporą niespodzianką i totalnie zmienia wystrój lokalu. Planujemy wydarzenia muzyczne, które na pewno zwrócą uwagę wielu osób. Jeśli chodzi o nowe lokalizacje, to nie ukrywamy, że mamy takie plany. Ciepło myślimy o Gdańsku, ale jeśli otworzymy nowe miejsce, to raczej pod inną nazwą i w innym stylu. Na to jest jeszcze czas, nie chcemy więcej zdradzać, aby była to dla wszystkich niespodzianka

Odwiedź Tłok! Gdynia, ul. Józefa Wybickiego 3

Polub ich na Facebooku

Obejrzyj video:

Nie zapomnijcie włączyć jakości HD dla video – wszystko wygląda wtedy o niebo lepiej 🙂

Na nasze pytania cierpliwie odpowiadali Klaudia i Michał, właściciele kawiarni Tłok

Wywiad i zdjęcia: Hania i Dagmara

Retusz zdjęć i montaż filmu: Hania

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

  • Jaki piękny blog! 🙂 Czuję, że będę zaglądała częściej. Świetna robota!

    • Dzięki! <3 Staramy się. Przed nami jeszcze wiele interesujących materiałów (część z nich tylko czeka na publikację :)), więc zachęcamy do częstego zaglądania 😉